Rozliczanie się jest ważnym aspektem działalności każdej firmy i agencji. Nie oszukujmy się, oczekujemy odpowiedniego wynagrodzenia względem naszej pracy. Jakie są formy rozliczeń? Które wybrać? Co wziąć pod uwagę przy rozliczeniach?

Działania marketingowe można rozliczać na wiele sposobów. Przy umowie na działania marketingowe najczęściej wybierane jest rozliczenie abonamentowe lub ryczałtowe. Dzięki temu wiemy, jaki mamy budżet na promocję klienta. Jeśli korzystamy z rozliczenia za pozycję może okazać się, że kwota włożona w pozycjonowanie nie zwróci się, a taki stan rzeczy może trwać nawet kilka miesięcy.

Jak wydawać budżet klienta w przypadku rozliczenia abonamentowego oraz jakie usługi można umieścić w działaniach? Weźmy przykładowo:

Każda z wyżej wymienionych usług jest bardzo wartościowa. Jest też źródłem przychodów dla agencji.

Podczas tworzenia warunków i omawiania umowy należy opisać zakres tych działań, ile potrwa i ile będzie kosztowało ich prowadzenie. Koszty abonamentowe mogę być uzależnione od czynników zewnętrznych lub różnych akcji promocyjnych klienta. Dlatego umowa na abonament może zakładać bardziej skomplikowaną formę rozliczeń, np:

Stała optymalizacja strony

Stała optymalizacja strony polega na analizie wielu jej cech i propozycji jej modyfikacji. Firma SEO opracowuje wytyczne i może je implementować, w zależności od umowy z klientem.

Czego może dotyczyć stała optymalizacja strony?

Dobra agencja SEO zadba o dostarczenie ruchu i zmaksymalizowanie konwersji. Klient będzie widział stałe efekty i dzięki temu rozwiązanie umowy będzie po prostu nieopłacalne.

Analityka oraz monitoring

Podstawowa analityka i monitoring strony są elementami bardzo opłacalnymi w ramach współpracy. Pozwoli zadbać o swój interes oraz zadbać o bezpieczeństwo klienta. Najlepiej zacząć od kodu śledzenia Google Analytics oraz weryfikacji strony w Google Search Console. Umożliwi to nam relacjonowanie klientowi postępów promocji jego strony. Wszystkie informacje dotyczące wzrostu lub spadku ruchu będą na wyciągnięcie ręki. Dodatkowo, za pomocą GSC, możemy monitorować błędy 4xx i 5xx i kary nakładane przez Google. Niezależnie od formy rozliczeń, warto korzystać z monitorów pozycji strony Google. Możemy skupić się na danych frazach kluczowych albo widoczności całej strony.

Inbound marketing - treści na stronie

Wartościowe i unikalne treści na stronę to podstawa strategii CM. Jakie działania możemy wdrożyć?

Działania te są skuteczne dla pozyskiwania ruchu organicznego. Powinny być elementem oferty SEO.

Pozyskiwanie ruchu i linkowanie

Bardzo delikatna i subtelna część oferty. Musimy połączyć jasno określone oczekiwania klienta względem bezpieczeństwa z agresywnością działań. Trzeba także patrzeć w przyszłość - nasze działania cały czas powinny być uważane za bezpieczne.

Linkowanie najlepiej zacząć od jasnego określenia celu - ruchu, jaki mają pozyskać nasze linki. Połączenie tego wszystkiego daje dwie dobre cechy:

Podstawowe usługi pozyskiwania linków dzielą się na kilka grup

Wszystkie działania muszą być wykonane starannie i z wysoką jakością. Wtedy będą bezpieczne. Dla przykładu, dodawanie strony do katalogów powinno skupić się na najlepszych, powiązanych tematycznie z naszą stroną katalogach. Najlepiej, żeby było ich najwyżej kilkanaście. Trzeba pamiętać, że pozycjonowanie cały czas się rozwija.

Jak rozliczać się za usługi?

Jest kilka metod rozliczania się z klientem przy długotrwałej współpracy. Za niektóre usługi płaci się jednorazowo, za inne trzeba się rozliczyć w perspektywie czasu. Jakie są najpopularniejsze metody?

Za osiągnięte pozycje

Przy tego typu rozliczaniu zazwyczaj określa się razem z klientem listę słów kluczowych, pod które będziemy pozycjonować. Za osiągnięcie wysokich pozycji pod te frazy będziemy wynagradzanie. Zazwyczaj ustala się stawkę za daną pozycję, np. 1-3 - 100 zł, pozycje 4-6 - 50 zł itd. Wielkość premii zazwyczaj nalicza się raz dziennie w perspektywie np. miesięcznej.

Plusy:

Minusy:

Pomimo wad i możliwości nadużyć, model ten jest nadal bardzo popularny. Wynika to przede wszystkim z problemów z uświadomieniem klienta, że działanie wyszukiwarki cały czas się zmienia, a dobre SEO wymaga coraz większych nakładów finansowych. Rozliczanie za efekt jest jednak wygodne dla klientów, którzy są przyzwyczajeni do tego typu rozliczeń

Stały abonament (ryczałt)

W tym przypadki strony uzgadniają stawkę za usługi na miesiąc. Jest niezależny od wyników i ilości wykonanych prac. Najczęściej klient dostaje też raport, żeby wiedział, za co płaci.

Plusy:

Minusy:

Model ten jest sprawiedliwy. Specjalista SEO ma pewny budżet, a klient jest na bieżąco informowany o działaniach, które może sprawdzić razem ze statystykami.

Za ruch na stronie

W tym sposobie nie skupiamy się na ruchu na pozycjach słów kluczowych, tylko ruch na stronie, zazwyczaj ograniczony do tego pochodzącego z wyników wyszukiwania. Przy podjęciu współpracy należy ustalić tzw. bazy ruchu oraz ewentualne ustalenie, z jakich słów kluczowych klient zyskuje odwiedziny strony. Forma rozliczania może przyjąć różne formy. Można brać pod uwagę wzrost ruchu lub rozliczać się od każdego pozyskanego użytkownika. Można też wziąć pod uwagę ruch z witryn odsyłających, co jest efektem działań link buildingowych.

Plusy:

Minusy:

Największą zaletą jest brak ograniczenia co do słów kluczowych. Jest to doskonałe rozwiązanie dla klientów, którzy chcą zyskać jak największy ruch z wyników wyszukiwania dla różnych fraz.

Stały abonament z premią za efekt

Ten model łączy abonament z rozliczaniem za osiągnięcie pozycji lub ruch na stronie. Zazwyczaj odgórnie ustalany ryczałt jest niski i stanowi budżet na prowadzenie działań. Premia ma motywować do osiągania jak najlepszych wyników

Plusy:

Minusy:

Model ten jest obecnie najbardziej sensownym rozwiązaniem. Specjalista SEO ma budżet na swoje działania, a także jest odpowiednio zmotywowany

Procent od sprzedaży

Ten sposób sprawdza się jedynie w branży e-commerce. Wymaga ustalenia procentu całej sprzedaży sklepu internetowego, który będzie stanowił wynagrodzenie dla osoby pozycjonującej. Zazwyczaj do rozliczeń uwzględnia się jedynie osoby, które dokonały zakupu, trafiając z wyników wyszukiwania.

Plusy:

Minusy:

Model ten nie jest dość popularny. Wymaga dużego zaufania do obu stron. Jednak przy dobrej współpracy może być bardzo efektywny.

Jak widać, jest sporo sposobów by rozliczyć się z klientem. Biorąc pod wagę wszystkie za i przeciw, na pewno wybierzemy coś odpowiedniego dla naszej współpracy

Algorytm Google to serce wyszukiwarki. Jest stale ulepszany, by użytkownik znalazł dokładnie to, czego szuka. Jednocześnie mobilizuje specjalistów SEO oraz właścicieli stron do dostarczania wysokiej jakości usług oraz treści. Dzięki niemu możemy powiedzieć, że w internecie jest odpowiedź na każde pytanie. Flagowymi algorytmami ogromnego projektu, jakim jest Google, są Panda, Pingwin i Koliber.

Czym jest algorytm Google?

Jest to zbiór formuł i procesów, które dzięki analizie wielu czynników i wskaźników decydują o tym, jak wysoko w wynikach wyszukiwania powinna się znajdować dana strona. Pierwsze algorytmy były dość proste. W większości opierały się o trafność słów kluczowych umieszczonych w znacznikach meta. Z czasem jednak wyewoluowały. Google chce dostarczać użytkownikowi jak najlepsze wyniki. Aktualne algorytmy są bardzo skomplikowane i dość tajemnicze. Wiadomo, że są wyznaczniki, których wartość nie podlega dyskusji (jak tytuł zawarty w znacznikach <title></title>), ale jest też sporo czynników obrośniętych legendą (jak np. TrustRank).

Serce Googla cały czas się rozwija. Programiści wprowadzają do niego ponad 600 drobnych zmian w ciągu roku. Firma dba też o to, by większość z nich nie dotarła do osób postronnych. Największe aktualizacje dostają jednak własne nazwy, a informacja o nich obiega osoby zainteresowane z prędkością światła, zazwyczaj powodując powszechną panikę u SEOwców. Właśnie takimi aktualizacjami były Panda, Pingwin. Koliber natomiast był jednymz kamieni milowych wyszukiwania.

Google Panda

Służy do “wybijania” stron wysokiej jakości, czyli takich o dobrym contencie. Dzięki niemu w pierwszych wynikach możemy znaleźć strony, którym zależy na treści, a nie na klikalności reklam i ilości wyświetleń. Serwisy z krótkimi tekstami, często przeładowanymi słowami kluczowymi albo z powieloną, skopiowaną (czy raczej ukradzioną) zawartością tracą na znaczeniu.

Co to oznacza? Nacisk na content sprawia, że treści muszą być wartościowe i unikalne. Wymusza na twórcach stron zapewnienie użytkownikowi znalezienia tego, czego szuka, podanego w przystępny sposób. Zachęca ich do prac nie tylko w zakresie tekstu, ale też grafik, filmów, a także aktualizacji stron, ich optymalizacji i rozbudowywaniu serwisów. Stawia też użytkownika ponad robotami wyszukiwarek. Treść powinna być jasna, przejrzysta i o wysokiej jakości.

Które strony nie muszą bać się Pandy? Po pierwsze, te posiadające mocną, wyrobioną markę. Po drugie, serwisy posiadające dobre teksty, czyli unikalne, dobre jakościowo, rozbudowane. I, oczywiście, strony stworzone dla użytkowników, a nie dla linków.

Przy wprowadzeniu Pandy mocno “oberwały” farmy treści. Są to strony, które posiadają nieoryginalną treść pod kątem jej popularności w wszukiwarkach. Teksty tworzone są tylko pod kątem ilości. Kara od Google była tym bardziej bolesna, gdyż zaczęto karać całe serwisy, a nie pojedyncze podstrony.

Na blogu Google Webmaster Central możemy przeczytać artykuł, w którym wymienione są pewne istotne czynniki przy klasyfikacji stron.

Co zrobić, gdy Panda jednak nas dopadnie? Pierwsza rzecz to sprawdzić profil linków. Te z marnych zapleczy nie mają żadnego realnego wpływu na naszą pozycję. Ściągnij do siebie faktyczny ruch. Dzięki temu Google będzie wiedziało, że serwis jest żywy, odwiedzany i służy użytkownikom, a nie tylko SEO.

Drugą ważną kwestią są dobrej jakości, unikalne i rozbudowane treści. Zainwestuj w dobrego copywritera. Ruch przyciągają też strony oferujące coś realnego użytkownikowi. Poradniki, kursy i inne tego typu treści przyciągają użytkowników i są bardzo chętnie linkowane.

Google Pingwin

Pingwin gra rolę “policjanta”. Jego zadaniem jest wychwytywanie stron wypozycjonowanych nieetycznymi metodami - czyli Black Hat SEO. Sprawdza stronę pod kątem jakości. Został stworzony, by wychwytywać spam, jednak został znacznie rozbudowany. Łatwo zauważyć, jakie strony preferuje Google. Tak samo jak Panda, kładzie nacisk na dobrą treść, która generuje naturalne, niewymuszone linki z wartościowych domen. Google Pingwin wychwytuje serwisy korzystające z Systemów Wymiany Linków (SWL) oraz posiadające zaplecze niskiej jakości.

Jak właściwie działa Pingwin? Przede wszystkim sprawdza linki prowadzące do Twojej strony. Każdy naturalny link z powszechnie szanowanej witryny będzie odnotowany jako dobra rekomendacja i podbije Twoją pozycję w wynikach wyszukiwania. Dla niego każdy link się liczy. Jednak, jeśli Pingwin zauważy podejrzane linkowanie - z niezaufanej strony, farmy linków lub nawet wymiany linków - ukarze witrynę. Sprawiedliwość przez niego wymierzana dotknęła wiele witryn. W związku z tym, warto zaopatrzyć się w narzędzie służące do zrzekania się linków. Jeśli nie możemy się pozbyć szkodliwych odnośników, możemy zwrócić się do Google z prośbą, by nie brał uch pod uwagę.

Pingwin analizuje też ściśle dopasowanie słowa kluczowe w anchor textach, czyli exact match. Ten algorytm skutecznie tępi strony z wysokim odsetkiem właśnie takich linków przychodzących. Skupia się przede wszystkim na tzw. money keywords - czyli słowach kluczowych z potencjałem biznesowym. Spowodowane jest to agresywnym pozycjonowaniem właśnie na te frazy. Dlatego ważna jest dywersyfikacja linków. Można także skorzystać z małej furtki, jaką jest używanie słów kluczowych w adresie URL.

Jakie są skutki istnienia tego algorytmu? Pozycjonerzy posiadają jasne wskazówki, według których mogą budować pozycję strony. Dzięki niemu strony powinny konkurować ze sobą “fair”. Też w pewien sposób wymusza dobre treści i zachęca do rozwoju strony. Gwarantuje wykrywanie stosowania niedozwolonych technik - dlatego witryny powinny posiadać nie tylko dobry content, ale także wysokiej jakości stronę techniczną.

Co zrobić, by Pingwinowi “podobała się” nasza strona?

Google Koliber

Najmłodsze “dziecko” Google, które wprowadziło spore zamieszanie. Było to spowodowane przede wszystkim samą naturą algorytmu. O ile Panda i Pingwin “uzupełniały” cały algorytm Google, Koliber był jego nową funkcjonalnością. Trzeba jednak pamiętać, że bazuje on na swoich dwóch poprzednikach.

Został wprowadzony po to, by lepiej zrozumieć zapytania stosowane przez użytkowników. Najłatwiej omówić to na przykładzie. Użytkownik chce wyszukać:

“W jakim miejscu w Krakowie najlepiej zatrzymać się na weekend?”

Zadaniem Kolibra jest rozpoznanie słowa “miejsce” jako “nocleg”, “hotel” itp. Dzięki temu może lepiej trafić do użytkownika. Algorytm ma też pomóc w ulepszeniu wyszukiwania głosowego za pomoc Google Glass lub Google Now.

Jak Koliber wpływa na pozycjonowanie? Znowu nacisk zostaje położony na treść. Powinna być ona dostosowana do realnych potrzeb użytkowników oraz powinna odpowiadać na ich zapytania. Następuje natomiast odejście od bezmyślnego klepania ciągle takich samych słów kluczowych.

Algorytm ten nie wywołał aż tak skrajnych emocji jak Panda i Pingwin. Jego wprowadzenie nie było zbytnią rewolucją w dziedzinie pozycjonowania, wiele wytycznych zostało takich samych. Koliber jest jednak wyraźnym znakiem tego, że Google cały czas się rozwija i coraz mniej w niej ze zwykłej wyszukiwarki - aspiruje raczej do zbioru informacji zawartych na stronach internetowych. Dlatego warto trzymać rękę na pulsie i podążać krok za gigantem wyszukiwania.

Co w końcu z tymi algorytmami?

Wyraźny jest trend Google, dążący w stronę skutecznego content marketingu oraz troski o użytkownika. Widać, że wyszukiwarce zależy na internaucie, który zwraca się do niej po poradę. Pingwin, Panda i Koliber to tylko kilka części ogromnego algorytmu, jednak wyraźnie dają do zrozumienia, że współcześnie informacja jest na wagę złota i należy odrzucić wpisywanie niekończących się konstrukcji z słów kluczowych a także nienaturalne linkowanie.

Wprowadzenie Pandy i Pingwina zatrzęsło całą branżą SEO. Odsłoniły one braki w pozycjonowaniu wielu firm, które uważały swoje miejsce w wynikach wyszukiwania za stałe. Jednak niektóre wyniki pozostały niewzruszone. Zwierzątka Googla skutecznie sprawdziło umiejętności pozycjonerskie wielu specjalistów. Koliber natomiast dał znać całej branży, że Google się nie zatrzymuje.

Google wyraźnie komunikuje, że mobilna wersja naszego serwisu jest niezbędna, jeśli chcemy docierać do dużej liczby osób. Obecność strony dla urządzeń przenośnych jest oficjalnie jednym z czynników rankingowych, branych pod uwagę przy określaniu pozycji. Strony niedostosowane do smartfonów i tabletów uzyskują niższe pozycje w mobilnych wynikach wyszukiwania. Do tego, sami internauci coraz chętniej korzystają z internetu za pomocą urządzeń przenośnych.

Żeby dostosować nasz serwis, możemy wybrać jedną z 3 metod: strony responsywne, oddzielne adresy URL (dwie wersje strony) oraz dynamiczne serwowanie treści. Która opcja jest najlepsza dla użytkownika, a zarazem osiąga najlepsze wyniki w Google? Przyjrzyjmy się bliżej tym rozwiązaniom.

Strona responsywna

Strona responsywna to taka, która automatycznie dostosowuje się do rozmiaru ekranu urządzenia. Wersje są dostępne pod tym samym adresem zarówno dla komputerów, jak i komórek czy tabletów. W zależności od rozdzielczości mogą zmieniać także zawartość.

Zalety:

Wady:

Kiedy warto wybrać to rozwiązanie?

Ta opcja jest najbardziej polecana w przypadku często aktualizowanych serwisów. RWD wybiera się zazwyczaj, gdy nowy serwis projektuje się od razu z wersją mobilną. Niestety, w przypadku dostosowywania witryny rozwiązanie to jest droższe i trudniejsze w realizacji. Są jednak wyjątki od tej zasady - naprzeciw wychodzą popularne systemy zarządzania treścią, takie jak WordPress czy Drupal, oraz platformy sklepowe. CMSy często posiadają już gotowe responsywne szablony. Czasami jednak nie da się zaprojektować takiej wersji z pełną funkcjonalnością desktopową. Zazwyczaj jest to spowodowane skomplikowaną strukturą.

Dwie wersje

To rozwiązanie jest dość popularne. Mobilna wersja strony jest dostępna pod innym adresem, np. m.naszastrona.pl albo naszastrona.pl/mobile. Nie są to jedyne różnice. Obie wersje posiadają swój kod HTML, z inną grafiką i nawigacją. Dodatkowo, wersja mobilna częściej zawiera mniejszą ilość treści. Taką konfigurację najczęściej wybiera się, gdy użycie wersji responsywnej jest niemożliwe bądź nieopłacalne, lub kiedy zmiana strony desktopowej nie jest brana pod uwagę.

Zalety:

Wady:

Pułapki

Często kłopoty sprawia prawidłowe dostosowanie wersji mobilnej do wymogów wyszukiwarek internetowych. Trzeba wskazać robotom powiązania między wersjami. Żeby to zrobić, należy umieścić odpowiednie znaczniki HTML w kodzie obu stron. Na stronie mobilnej znacznik rel=”canonical” powinien wskazywać adres odpowiednika desktopowego, z kolei w wersji na komputery, znacznik rel=”alternate” - wersję na urządzenia przenośne.

Także przekierowania między wariantami muszą spełniać określone wymogi. Na szczęście, Google podpowiada, jak to zrobić.

Trzeba uwzględnić także odpowiednie pozycjonowanie wersji mobilnej. Nie może być okrojona i musi zawierać wszystkie treści dostępne na stronie stacjonarnej oraz te, które są istotne dla użytkowników mobilnych.

Dynamiczne serwowanie treści

Ta opcja jest podobna do RWD. Różnica polega na przesyłaniu specjalnie dedykowanego kodu strony, w zależności od używanego urządzenia. Adres pozostaje taki sam. Różni się natomiast kod HTML i CSS, który zostaje dostosowany do klienta, z którego korzysta użytkownik.

Zalety:

Wady:

Na co należy zwrócić uwagę?

W tym rozwiązaniu wskazane jest przesyłanie tzw. nagłówka HTTP Vary. Dzięki niemu przeglądarki i roboty wiedzą, że dostępne są różne wersje. W przypadku bota Google umożliwia to łatwiejsze odnalezienie i zaindeksowanie treści dostępnej dla użytkowników mobilnych. Problemem jednak okazuje się właściwe rozpoznanie klienta. Jest ono skomplikowane od strony technicznej i podatne na błędy. Dlatego dynamiczne serwowanie treści nie zawsze jest najwygodniejsze dla użytkownika i mogą pojawić się problemy z właściwym zaindeksowaniem takiej strony. Dodatkowo, jest to drogie i pracochłonne rozwiązanie, dlatego nie jest zbyt często stosowane.

Które rozwiązanie jest najlepsze?

Jak wiadomo, nie da się wskazać jedynej słusznej metody tworzenia mobilnej wersji serwisu. Każdy przypadek musi być rozpatrzony oddzielnie. Zanim wybierzesz, weź pod uwagę wiele różnych czynników:

  1. Jak duży jest udział ruchu z urządzeń mobilnych na tle wszystkich odwiedzin? - Jeśli jest on niski, najlepiej wybrać najtańsze rozwiązanie, czyli dwie wersje.

  2. Jakie urządzenia wykorzystują użytkownicy mobilni? Jakie są tego proporcje? - Przy dominacji tylko jednego typu urządzenia, można przygotować specjalną wersję tylko dla niego.

  3. Jak często aktualizujesz swoją witrynę i uzupełniasz ją o nowe treści? - Aktualizacja strony jest najprostsza przy RWD.

  4. Czy zawartość strony ma być taka sama dla użytkowników wszystkich urządzeń? - Czasem więcej korzyści przynoszą dwie wersje strony, które można oddzielnie pozycjonować.

  5. Czy serwis posiada wiele różnych funkcjonalności, jest skomplikowany pod względem technicznym oraz zawiera różnorodną zawartość? - Przebudowa takiej strony na responsywną będzie kosztowna i czasochłonna. Może też posiadać długi czas ładowania.

  6. Czy cele konwersji są takie same dla użytkowników różnych urządzeń? - Jeśli nie, najlepiej jest stworzyć dedykowaną wersję mobilną. Ułatwi to optymalizację ścieżki konwersji.

Jeśli nadal nie jest jasne, którą opcję powinieneś wybrać, rozpatrz wszystkie za i przeciw. Pomyśl o tym, która będzie najbardziej optymalna dla danego segmentu rynku, branży, rodzaju serwisu lub innych czynników.

Co na to wszystko Google? Nie preferuje żadnego wariantu. Zaleca jednak strony responsywne. Żadne rozwiązanie nie gwarantuje wyższej pozycji w wynikach wyszukiwania. Najbardziej istotne dla strony mobilnej jest odpowiednia konfiguracja i wystrzeganie się typowych błędów.

Strony internetowe powinny być projektowane pod użytkownika, dopiero na drugim miejscu znajdują się roboty wyszukiwarek. Dotyczy to w szczególności stron mobilnych. Użyteczność dla użytkownika decyduje o tym, czy strona uzyska status “Mobile friendly”, dzięki któremu uzyskamy wysokie pozycje. Oznacza to, że dbając o wygodę użytkownika, zapewniamy sobie też wysoką wartość dla wyszukiwarek internetowych.

 

WordPress jest jednym z najbardziej popularnych systemów zarządzania treścią. Ponadto ma on bardzo przyjazny panel zarządzania. Dlatego jest chętnie wybierany przez prywatnych właścicieli stron i nieduże firmy. Warto jednak zadbać o to, aby strona była przyjazna dla użytkowników oraz robotów indeksujących. Istnieje szereg typowych błędów popełnianych przez twórców stron na WordPress. Warto się z nimi zapoznać i unikać ich w przyszłości.

Wolne ładowanie się strony Nic tak nie irytuje użytkowników jak oczekiwanie, aż strona się załaduje. Podobnie roboty indeksujące źle oceniają strony, których czas ładowania się jest długi. Głównym czynnikiem długiego ładowania się stron są zbyt duże pliki multimedialne. Dlatego warto zadbać aby obrazki były odpowiednio skadrowane i zmniejszone. Warto również pomyśleć o hostowaniu multimediów takich jak filmy czy pliki audio w zewnętrznym serwisie, na przykład YouTube.

Brak dbałości o stronę i jej bezpieczeństwo Wielu właścicieli stron na WordPress nie traktuje ich jak bloga, który powinien być tradycyjnie często wzbogacany o nowe treści. W niektórych wypadkach nie prowadzimy bloga, lecz decydujemy się na tak zwaną stronę wizytówkę, która zawiera tylko treści statycznie. W takim przypadku nie ma konieczności częstego zaglądania na stronię. Nie oznacza to jednak, że stronę można zostawić odłogiem. Takie strony mogą paść ofiarą przejęcia kontroli przez niepowołane osoby lub roboty spamujące. Najczęstszym objawem jest tak zwany "biały ekran śmierci". Inne przypadki to wyświetlający się komunikat o błędzie serwera lub braku łączności z bazą danych. Jeśli przez długi czas właściciel strony nie zauważy, że coś się dzieje nie tak, strona może znacznie spaść w wynikach wyszukiwania. Ponadto zaufanie użytkowników do strony zostanie znacznie poderwane.

Aby uniknąć takich przypadków należy przynajmniej raz w miesiącu zajrzeć na stronę i zalogować się do panelu sterowania nią. Sprawdzamy czy nie ma dostępnych aktualizacji. Jeśli są dokonujemy aktualizacji zarówno samego WordPressa jak i wtyczek i motywów. Przed dokonaniem aktualizacji należy bez względnie zrobić kopię wpisów na blogu i treści strony korzystając z narzędzi WordPressa. Korzystne jest także wykonanie kopii bazy danych. Jeśli strona uległa awarii i nie możemy jej naprawić, istnieje wtedy możliwość odtworzenia treści z kopii zapasowej. Unikniemy wtedy utraty wielu godzin pracy przy pisaniu tekstów.

Innym częstym błędem popełnianym przez blogerów jest instalowanie zbyt wielu pluginów. Niektórzy właściciele stron eksperymentują z różnym funkcjonalnościami i chcą aby ich blog oferował wiele możliwości. W praktyce okazuje się, że niektórych funkcjonalności nie potrzebujemy lub rzadko wykorzystujemy. Nie używane wtyczki powinny być wyłączone i odinstalowane. Hakerzy najczęściej przejmują kontrolę nad stroną przez luki w oprogramowaniu wtyczek. Dlatego warto pozostawić tylko niezbędne minimum wtyczek, które są naprawdę niezbędne. Pozostałe wtyczki, po przetestowaniu ich i stwierdzeniu, że są mało przydatne, należy odinstalować.

Zdarza się, że wtyczki powodują wzajemne zakłócenia i konflikty skryptów. Może to spowodować wadliwe działanie strony lub biały ekran. Po każdej instalacji wtyczki, należy dokładnie sprawdzić stronę, aby nie utracić zaufania użytkowników jeśli na stronie pojawią się nieoczekiwane błędy.

Niekiedy wtyczki powodują problemy z bezpieczeństwem strony. Szczególnie niebezpieczne są wtyczki, które tworzą pliki kopii strony lub bazy danych w głównym katalogu serwisu.

Tytuł i podtytuł strony Nie wyobrażamy sobie jak wielu właścicieli stron na WordPress zapomina o zmianie podtytułu strony, który brzmi "Jeszcze jeden blog na WordPress". Jest to standardowy podtytuł tworzony w momencie instalacji. Podtytuł czy opis strony należy zmienić w opcjach WordPressa i wpisać w to miejsce informacje o czym jest dana strona lub jakieś chwytliwe hasło marketingowe.

Zabronienie robotom indeksowania strony W czasie instalacji bloga istnieje możliwość ustawienia strony jako prywatnej czyli zabronienie robotom indeksującym wchodzenia na stronę. Niektórzy właściciele boją się, że strona zostanie zindeksowana, kiedy będzie jeszcze nie skończona. Takie obawy nie są uzasadnione, gdyż mało kto może się spodziewać od razu dużego napływu odwiedzających. Często jednak nie chcemy aby oglądający zobaczyli bałagan na stronie. WordPress nie posiada opcji wyłączenia strony, jaka jest na przykład w Joomla. Istnieją wtyczki, które pozwalają wyłączyć stronę i zaopatrzyć ją w informację "strona w budowie".

Natomiast ustawienie nieindeksowania witryny spowoduje dodanie do każdej podstrony znacznika noindex. W skutek tego roboty indeksujące będą pomijać witrynę i nie możemy liczyć na jej miejsce w wyszukiwarce. Ważne jest aby po skończeniu budowy strony nie zapomnieć o zdjęciu "noindex".

W panelu administracyjnym WordPressa w Ustawieniach, w zakładce "czytanie" można zaznaczyć lub nie zaznaczyć opcji "Proś wyszukiwarki o nieindeksowanie tej witryny". Jeśli opcja ta została zaznaczona w celu dokończenia prac na stronie, warto nie zapominać o włączeniu indeksowania, gdy strona zostanie skończona.

Zbyt długa strona główna Co do wygody długich strona, zdania są podzielone. Niektórzy specjaliści od projektowania stron twierdzą, że długie strony są o tyle wygodne, że nie wymagają klikania. Wystarczy tylko przewijać. Ma to spore znaczenie dla urządzeń mobilnych, gdzie łatwiej jest przewijać w dół niż klikać na menu lub linki.

Niemniej jednak przewijanie długich stron jest przydatne, gdy znajdują się na nich różne informacje przydatne na początku. Przykładem są tu strony tak zwane "one page", gdzie najważniejsze informacje są na stronie głównej. Chodzi tu o informacje kontaktowe, cel strony, korzyści z serwisów lub produktów na stornie i tak dalej.

Inaczej ma się sprawa, jeśli na stronie głównej znajdują się duże odcinki tekstu. Wtedy przewijanie jest męczące dla użytkownika. Bardzo często widzi się takie tasiemcowe blogi, których właściciele nie skracają artykułów na pierwszej stroni i pojawiają się one w całości.

WordPress posiada wygodną opcję uporządkowania strony głównej. W opcjach bloga można ustawić ile artykułów pojawi się na stronie głównej. Ponadto każdy artykuł można podzielnic na zajawkę i główny tekst. W ten sposób tylko zajawka pojawi się na stronie głównej. Użytkownik po przeczytanie tego krótkiego wstępu sam zdecyduje, czy chce czytać dalej.

Zarządzanie użytkownikami i komentarzami Opcje WordPressa pozwalają na decyzję, czy umożliwiamy użytkownikom na dowolne komentowanie czy nie. Decyzja ta jest trudna i zależy od tego czy spodziewamy się wielu komentujących czy nie.

W przypadku zaznaczenia, że każdy komentarz musi być moderowany unikamy problemu spamerskich komentarzy. Natomiast każdy komentarz powoduje przesłanie emailem informacji, że komentarz czeka na akceptację. Takich maili może być bardzo dużo jeśli mamy wielu czytelników i komentatorów. Z drugiej strony lepiej jest na bieżąco zarządzać komentarzami, niż później czyścić zawartość komentarzy.

Największym problemem blogerów są komentarze spamerskie. Blog nie będzie wzbudzał zaufania, jeśli pojawią się na nim komentarze w obcych językach, bardzo długie komentarze nasycone linkami, komentarze reklamujące coś czego nie chcemy reklamować, identyczne komentarze na wielu wpisach.

Dobrym rozwiązaniem jest instalacja wtyczki antyspamowej, na przykład Akismet lub wtyczki dodającej captcha do formularza komentarzy. Akismet od razu wrzuca podejrzane komentarze do spamu i nie wysyła emaili.

Zdecydowanie lepiej jest moderować komentarze. Jest źle widziane jeśli właściciel bloga kasuje komentarze negatywne, z którymi każdy musi się liczyć. Jednak warto usuwać komentarze obraźliwe. Ponadto dobrze jest nie zatwierdzać komentarzy, które nie wnoszą niczego nowego. Komentarz typu "świetny wpis" jest może fajny, ale nie wnosi niczego do treści. W przypadku stron firmowych warto zastanowić się nad całkowitym wyłączeniem możliwości komentowania. Lepiej jest to zrobić przez modyfikację motywu aby nie pojawiał się napis, że komentarze zostały wyłączone.

Wyżej wymienione błędy mogą się wydawać oczywiste. Jednak wielu blogerów o nich zapomina i podrywa zaufanie do swoich stron. Dlatego ważne jest aby stronę dokładnie przejrzeć i często zaglądać aby móc na bieżąco poprawiać błędy.

Autorem tekstu jest: Łukasz Wudyka specjalista SEO/SEM właściciel marki YouBoost.​

Uważa się, że najbardziej popularnymi systemami zarządzania treścią (CMS), są WordPress i Joomla. Oba systemu służą temu samemu celowi czyli tworzeniu stron z panelem administracyjnym, które pozwalają powierzyć opiekę nad stroną i dodawanie treści pracownikowi nie obeznanemu z html. WordPress najlepiej nadaje się do tworzenia mniejszych stron i blogów. Chociaż można postawić na nim zarówno sklep jak i serwis ogłoszeniowy. Joomla z kolei daje większe możliwości rozplanowania treści na stronie i tworzenia większych serwisów. W odróżnieniu od WordPressa, Joomla nie jest tak przyjazna dla wyszukiwarek. Dlatego też aby strona na silniku Joomla znalazła się wysoko w wynikach wyszukiwania, trzeba dokonać paru prac optymalizacyjnych.

Przyjazne adresy url podstron

Bardzo istotną sprawą są tak zwane przyjazne adresy. Joomla typowo generuje adresy stron i podstron w sposób nieprzyjazny dla użytkowników i robotów wyszukiwawczych. Oznacza to, że w adresach pojawiają się liczby i znaki, które trudno zapisać z pamięci.

Aby Joomla zaczęła generować proste adresy podstron należy zmienić ustawienia w konfiguracji globalnej w panelu sterowania strony. Sekcja "Optymalizacja dla wyszukiwarek" pozwoli ci na ustawienie adresów url przyjaznych dla ludzi i wyszukiwarek. Aby to wykonać ustawiamy "Proste adresy" na tak. Aby to ustawienie działało należy najpierw zmienić w plikach nazwę pliku htaccess.txt na .htaccess. Ponadto ważne jest aby wybrać konto hostingowe działające na serwerze Apache z zainstalowanym modułem mod_rewrite. Inne rodzaje serwerów również pozwalają na instalację i prawidłowe działanie joomla, jednak ustawienie przyjaznych adresów może być trudne i wymagać więcej pracy i doświadczenia. Jeśli korzystamy z serwera Apache ustawienie "Korzystaj z mod_rewrite" na tak, przebiegnie łatwiej.

Sekcja "Optymalizacja dla wyszukiwarek" posiada również opcje adresów z przyrostkiem i adresów w unikodzie. Ustawienie opcji adresów z przyrostkiem spowoduje dodanie na końcu adresu przyrostka html lub php. Większość strony firmowych czy blogów decyduje się na adresy bez przyrostka. Ma to znaczenie dla użytkownika, który nie musi wpisywać długiego adresu. Ma to również znaczenie dla SEO, gdyż Google zaleca długość adresu do 122 znaków, czyli z przyrostka warto zrezygnować.

Z kolei "adresy w unikodzie" pozwolą na dodawanie w adresach znaków spoza alfabetu łacińskiego. Oznacza to, że można będzie używać polskich znaków w adresach url. Od kilku lat używanie znaków narodowych w domenach i adresach url jest dozwolone. Jednak nie są one zbyt praktycznie. Wpisywanie adresów z polskimi znakami na telefonie jest nieco utrudnione. Słowa kluczowe z polskimi znakami w url strony nie wpływają znacząco na dopasowanie do słów kluczowych wpisywanych w wyszukiwarkę. Tak więc korzyść jest niewielka. Ponadto istnieją wyszukiwarki, które nie odczytują znaków narodowych w adresach.

Ponadto można ustawić dodanie do adresów url nazwy witryny. Może być to ważne jeśli nazwa witryny posiada słowa kluczowe. Ryzykujemy jednak, że te same słowa kluczowe pojawią się wiele razy w wielu adresach. Co do przydatności nazwy witryny w adresach url, zdania specjalistów od SEO są podzielone.

Dla pozycjonowania ma znaczenie czy strona ma adres url z www czy bez www. Generalnie wyszukiwarki traktują takie strony jako dwie osobne strony o tej samej treści. Czyli może to powodować zarzut duplikowania treści. Joomla nie daje możliwości automatycznego przekierowania na jedną z tych możliwości. W tym przypadku należy odpowiednio zmodyfikować plik .htaccess i dodać tam kod przekierowujący na adres z www lub bez www.

Metadane

Tak zwane meta tagi czyli "title", "description" i "keywords" nie są brane pod uwagę przez roboty indeksujące i nie wpływają na pozycjonowanie stron. Szczególnie dotyczy to keywords, które są pomijane przez roboty indeksującie i nie są traktowane jako słowa kluczowe, po których wyszukiwarka klasyfikuje treść strony. Z kolei meta tag opisu strony pojawia się w wynikach wyszukiwania jako opis danego linku. Daje on szybki podgląd czego dana strona dotyczy. Warto więc napisać tu coś co zachęci użytkowników do kliknięcia. Spore znaczenie ma tytuł strony, który powinien być inny dla każdej podstrony.

Joomla standardowo pozwala na dodanie osobnych meta danych dla każdego artykułu. Należy je wpisać w opcjach poszczególnych artykułów. Jednak jest to zadanie bardzo pracochłonne.

Można się tu posłużyć wtyczką Seo Boss, która wiele użytecznych funkcji wpływających na pozycjonowanie. Wtyczka posiada wersję darmową. Wtyczka ta pozwala na łatwą edycję meta danych na jednym ekranie, bez konieczności przechodzenia od artykułu do artykułu. Wtyczka ułatwia również pisanie tekstów zoptymalizowanych pod wybrane słowa kluczowe. Można za jej pomocą śledzić pozycję strony w Google. Wtyczka monitoruje gęstość słów kluczowych oraz pozwala zarządzać linkami wychodzącymi.

Opcje meta dane każdego artykułu w joomla pozwalają również na wybór rodzaju indeksowania. W niektórych przypadkach możemy nie chcieć aby dany artykuł był indeksowany, gdy nie ma on wpływu na pozycjonowanie. Możemy na przykład wyłączyć z indeksowania wszelkiego rodzaju regulaminy.

Zdjęcia i obrazki

Standardowa Joomla posiada ustawienia uniemożliwiające robotom indeksującym wchodzenie do katalogu mediów. Obrazki mają duże znaczenie jeśli chodzi o pozycjonowanie i mogą generować sporo ruchu na stronie. Aby pozwolić wyszukiwarkom na przeszukanie katalogu z obrazami, należy usunąć z pliku robots.txt wiersz /images/.

Bardzo istotne jest dodawanie atrybutu alt, czyli opisu alternatywnego, do każdego obrazka. Opis alternatywny znacznie wpływa na pozycjonowanie strony. Można go dodać w opcjach obrazka edytora JCE.

Bardzo istotne jest optymalizowanie obrazków ładowanych do mediów Joomla. Obecnie łącza nie są tak wolne jak kiedyś i możliwe jest ładowanie na stronę dużych zdjęć. Niemniej jednak duże zdjęcia znacznie opóźniają ładowanie strony. Dlatego też warto zadbać o odpowiednie skadrowanie i zmniejszenie zdjęć na stronę. Dotyczy to nie tylko stron w joomla ale wszystkich innych.

Dostępność na urządzeniach mobilnych Dostępność strony dla urządzeń mobilnych wpływa na ranking i pozycjonowanie strony. Strona powinna płynnie dostosować się do szerokości ekranu. Za widok mobilny odpowiedzialny jest motyw strony. Dlatego kupując motyw dla Joomla, należy zwrócić szczególną uwagę na to czy jest on dostosowany do urządzeń mobilnych.

Optymalizacja treści

Aby ułatwić sobie edycję artykułów, dodawanie zdjęć i formatowanie tekstu, warto zainstalować darmowy dodatek JCE Edytor. W konfiguracji globalnej Joomla należy ustawić domyślny edytor tekstu, czyli w tym przypadku trzeba wybrać JCE edytor.

Ważne znaczenie ma tytuł strony, który wskazuje użytkownikowi o czym jest treść strony. Tytuł powinien być inny dla każdej podstrony oraz nie przekraczać 60 znaków. Jego znaczenie maleje, gdyż nie jest wyświetlany w przeglądarkach mobilnych.

Wyszukiwarki coraz lepiej potrafią rozpoznać wartościową treść w odróżnieniu od bezsensownego zbitku słów kluczowych. Niemniej jednak sam ciekawy i przydatny artykuł to nie wszystko. Powinien być on odpowiednio sformatowany tak aby ułatwiał czytanie użytkownikom. Roboty indeksujące również odróżniają tekst sformatowany i zwracają uwagę na podtytuły, tekst wytłuszczony i teksty wypunktowany.

Ważne jest aby tekst był podzielony na akapity i poprzedzony podtytułami. Ważniejsze frazy w tekście powinny być wytłuszczone. Dobrze jest też stosować listy wypunktowane. Edytor JCE znacznie ułatwi edytowanie treści artykułu.

Przydatne jest dodawanie na stronie tak zwanych okruszków czyli ścieżki powrotu. Ułatwiają one użytkownikom zorientowanie się, w którym miejscu strony się właśnie znajdują. Ma to szczególne znaczenie na urządzeniach mobilnych, gdzie nie wyświetlają się tytuły stron.

Przy optymalizacji witryn w Joomla dobrze jest korzystać z odpowiednich wtyczek, które ułatwią pozycjonowanie. Przykładem może być wtyczką Joomsef. Wtyczka jest płatna, jednak ma darmową wersję. Wtyczka ułatwia ustawienie przyjaznych adresów url, pozwala na zarządzanie meta tagami. Ponadto pozwala na zarządzanie przekierowaniami.

Autorem tekstu jest: Łukasz Wudyka specjalista SEO/SEM właściciel marki YouBoost.

Nagły spadek widoczności strony w wynikach wyszukiwania przedkłada się, w sensie negatywnym, na konkretne korzyści jakie mamy z prowadzenia strony internetowej. Jeśli jest to sklep internetowy, spadek będzie oznaczał zmniejszenie się ilości klientów, a co za tym idzie spadek przychodów firmy. W przypadku stron związanych z programami afiliacyjnymi, będzie to również zmniejszenie ilości klików i prowizji. Również strony czysto informacyjne, tak zwane "strony wizytówki", mogą odczuć ten problem. W skutek spadku potencjalni klienci, szukający produktów lub usług w sieci, nie znajdą danej firmy, a zamiast niej znajdą konkurencję. W każdym przypadku spadek pozycji strony w wynikach wyszukiwania będzie dotkliwą stratą.

Najważniejszą czynnością będzie w takim przypadku poszukanie przyczyny spadku widoczności. Jest to o tyle ważne, że działając bez odpowiedniej wiedzy, możemy jeszcze zaszkodzić pozycji strony niż jej pomóc. Przyczyny mogą być bardzo różne i niekoniecznie oznaczają wykorzystywanie nieetycznych metod SEO. Oczywiste jest, że strona długo nie aktualizowana, gdzie od dawna nie pojawiły się nowe treści, będzie spadać w wynikach wyszukiwania. Przyczyną spadku mogą być także problemy z serwerem lub skryptem strony, który powoduje powolne ładowanie się strony. Poważnym problemem jest zawirusowanie strony, które wywołuje wyświetlanie się komunikatu o zagrożeniach na stronie.

Wyszukiwarki są nastawione nie tylko na to, aby wyszukiwać w sieci tylko wartościowe treści, ale także na prezentowaniu użytkownikom jak najbardziej trafnych wyników wyszukiwania. Generalnie chodzi o to, aby użytkownik, po wpisaniu poszukiwanej frazy, uzyskał to czego szuka. Niestety zdarza się często, że otrzymuje strony zaspamowane, bezwartościowe, które mimo to w jakiś sposób zostały wyszukane na te słowa kluczowe. Dlatego zadaniem Google jest usuwanie takich stron z indeksu lub obniżanie ich pozycji. Najczęstszą przyczyną kar od Google, typu filtr na słowa kluczowe lub całkowite wyrzucenie z indeksu, jest nieetyczne SEO.

Sprawdzanie strony w narzędziach dla webmasterów Google

Stronę należy dodać do narzędzi dla webmasterów Google używając wszystkich dostępnych adresów. To znaczy strona powinna być dodana z adresem z www i bez www, oraz z protokołem https jeśli takiego używa. Następnie należy stronę zweryfikować aby udowodnić Google, że jesteśmy jej właścicielem. Najczęściej czyni się to przez umieszczenie specjalnego pliku na koncie hostingowym lub dodanie kodu do źródła strony.

Informacja o ewentualnych karach od Google znajduje się w zakładce "Ruch związany z wyszukiwaniem" i "Ręczne działania". Jeśli w zakładce tej pojawia się informacja, że nie wykryto ręcznych działań antyspamowych, oznacza to, że Google nie nałożyło kary na stronę. W przeciwnym wypadku otrzymamy informacje na temat niekorzystnych działań wykrytych na stronie.

Nienaturalne linki przychodzące

Nienaturalne linki są najczęstszą przyczyną kar od Google. Najczęściej są one zdobywane w nieetyczny sposób poprzez dodawanie strony do bardzo wielu katalogów, spamowanie komentarzy, linki we wpisach na forach czy tzw. księgach gości. Linki takie przychodzą ze stron o małej wartości. Duża ilość takich linków prowadzących do strony może wskazywać na nieetyczne SEO. Są również przypadki, gdy Google znajdzie trochę podejrzanych linków na stronie, która w całości jest wartościowa. W takim przypadku właściciel strony otrzymuje taką informacje w narzędziach dla webmasterów. Aby naprawić problem należy te linki usunąć. Sprawa jest dość prosta, jeśli właściciel strony wstawił spamerskie artykuły w jakichś serwisach pozycjonerskich lub tzw. preclach. Wówczas można zalogować się do takiego serwisu i te artykuły usunąć. Jeśli zostały gdzieś umieszczone wpisy gościnne czy komentarze, należy skontaktować się z właścicielami tych stron i prosić o usuniecie tych treści. Jeśli usunięcie linków jest niemożliwe, Google udostępnia narzędzie do zrzeczenia się niepotrzebnych linków.

Sytuacja jest znacznie poważniejsza, gdy takich linków jest bardzo dużo. Dzieje się tak, gdy strona uczestniczy w systemach wymiany linków lub gdy linki zostały kupione. Aby naprawić naruszenie zasad Google, należy te linki usunąć poprzez skontaktowanie się z serwisami, na których są one umieszczone i zażądanie usunięcia ich lub nadania im atrybutu "nofollow". Jeśli nieetyczne działania SEO były wykonywane przez dłuższy czas, na przykład zostało dodane bardzo wiele spamerskich komentarzy na blogach, nie da się usunąć wszystkich tych linków. Google życzy sobie, aby podjąć działania i zrobić tyle ile się da. Na koniec można skorzystać z narzędzia pozwalającego zrzec się niepotrzebnych linków.

Nienaturalne linki wychodzące Również linki wychodzące z witryny mogą być uznane za nieetyczne SEO. Chodzi tu o linki pochodzące z systemów wymiany linków lub linki do stron nie związanych tematycznie z daną stroną. Szczególnie źle widziane przez Google jest umieszczenie tych samych linków w dużej ilości na wszystkich podstronach witryny. Dobra wiadomość jest taka, że usunięcie tych linków jest dużo mniej pracochłonne.

Google uznaje za naturalne linki związane z treścią strony. Umieszczamy je dlatego, że coś nam się podoba. Pisząc artykuł powołujemy się na informacje związane tematycznie znajdujące się na innej stroni i linkujemy do tej strony. Aby uzmysłowić sobie czym są naturalne linki, można zadać sobie pytanie czy umieścilibyśmy taki link, gdyby nie było wyszukiwarek.

Nienaturalne linki z reguły nie są związane z treścią strony. Źródłem ich są systemy wymiany linków, które w zamian za linki przychodzące wymagają umieszczenia na stronie kodu, który generuje linki wychodzące. Inną przyczyną powstawania takich linków jest sprzedaż linków przez właściciela strony czy to za pieniądze czy za coś w zamian.

W przypadku linków wychodzących nie jest konieczne usunięcie ich. Ma to szczególne znaczenie jeśli są to linki np. pochodzące od sponsorów, których nie chcemy usuwać. Według Google wystarczy jeśli te linki nie będą przekazywały PageRank. Jednym z rozwiązań jest ustawienie dla tych linków atrybutu "nofollow". Innym rozwiązaniem jest

przekierowanie linków na stronę, które jest blokowana przed indeksowaniem w pliku robots.txt.

Brak wartościowych treści na stronie Najczęstszym powodem uznania strony za bezwartościową przez Google jest duża ilość podstron z niewielką ilością tekstu lub zduplikowane treści. Google uznaje za bezwartościowe strony przejściowe, które nie posiadają treści same w sobie lub zawierają tylko słowa kluczowe, lecz posiadają tylko link aby przejść dalej. Przykładem stron nie przekazujących wartościowych treści, mogą być strony firm, które obsługują różne miasta lub regiony. Firmy takie tworzą strony dla każdego regionu. Ich zawartość jest dokładnie taka sama i różni się tylko nazwą miasta. Innym przykładem są strony tworzone do zarabiania na programach partnerskich. Strony takie mogą zawierać wartościowe treści, jeśli ich właściciele zadbają oryginalne opisy i artykuły. Na przykład pisanie recenzji książek i wstawianie do nich linków partnerskich, nie jest uznawane za bezwartościowe treści, gdyż ludzie lubią zapoznawać się z opiniami i recenzjami. Za słabą treść uznaje się kopiowanie treści, zdjęć, opisów ze strony programu partnerskiego, bez dodawania żadnych wartości od siebie. W taki sposób powstają duże ilości podobnych stron.

Kolejnym przykładem stron o słabej jakości, są strony zawierające duże ilości tekstów pobranych z banków artykułów.

Dużo poważniejszy problem występuje wtedy, gdy strona zawiera czysty spam. Dzieję się tak, gdy strona zawiera treści, często generowane automatycznie, pobrane z katalogów lub precli. Użytkownicy precli masowo dodają do nich mało wartościowe teksty. Często dodawane są identyczne teksty do wielu precli. Strona stanowiąca zbitek treści pobranych z takich źródeł nie ma żadnej wartości dla odbiorców.

Google uważa za wartościowe strony, na których znajduje się unikalna treść, coś co właściciel strony daje od siebie. Mogą to być eksperckie artykuły, opinie o produktach, doświadczenia z użytkowania produktów, własne doświadczenia itp czyli treści, których nie można znaleźć gdzie indziej.

Spam generowany przez użytkowników Właściciele blogów lub for internetowych często boryka się z problemem dodawania spamu. Przykładam spamu jest zakładanie na forach wielu profili, gdzie jako nazwa użytkownika jest fraza kluczowa. Typowe działanie spamerski to dodawanie identycznego komentarza z linkiem na wielu blogach. Dzieje się tak na forach lub blogach, które nie są moderowane. Aby uniknąć tego problemu na blogu należy wyłączyć możliwość dodawania komentarzy bez moderowania. Każdy komentarz musi być zatwierdzony zanim pojawi się na stronie. Komentarzy spamerskich jest z reguły bardzo dużo i nie chcemy otrzymywać za każdym razem maila, że dostaliśmy komentarz. Dlatego warto korzystać z wtyczek, które wrzucają podejrzane komentarze do Spamu.

Innym sposobem jest używanie tzw. captcha, czyli zmuszenie użytkownika do przepisania tekstu lub liczb z obrazka zanim wstawi komentarz.

Nadmierne nasycenie słowami kluczowymi Właściciele stron, aby podnieść pozycję strony w Google, tworzą teksty tak nasycone słowami kluczowymi, że stają się one praktycznie nieczytelne lub nie niosą wartościowych treści. Inną metodą piętnowaną przez Google jest umieszczanie słów kluczowych lub linków w sposób niewidoczny dla użytkownika. Przykładem bezwartościowej treści są również stopki stron, gdzie upchane zostały linki lub słowa kluczowe. Jeśli znajdziemy w narzędziach dla webmasterów komunikat o nadmiernym nasyceniu słowami kluczowymi, należy tego typu teksty poprawić lub usunąć.

Autorem tekstu jest: Łukasz Wudyka specjalista SEO/SEM właściciel marki YouBoost ​

Jaki rodzaj strony wybrać statyczną html czy stronę CMS

Budując stronę internetową dla firmy, jej właściciel lub dział marketingu będzie musiał wybrać rodzaj strony. Czy będzie to strona statyczna, zbudowana w html, czy też strona typu CMS, której treść jest dynamicznie generowana przez skrypt. Często właściciele stron, rozmawiając z agencją interaktywną, podejmują decyzję o rodzaju strony opierając się na poradach ze strony webdeveloperów. Warto więc zapoznać się z wadami i zaletami obu typów stron.

Statyczna strona internetowa

Strony statyczne kojarzą się ze starymi stronami tworzonymi wiele lat tamu. Wygląd takich stron na pierwszy rzut oka zdradza trendy projektowania stron sprzed wielu lat. Ale nie koniecznie tak musi być. Strony zrobione w czystym htlm i css mogą mieć podobnie nowoczesny i estetyczny wygląd jak motywy do nowoczesnych stron CMS.

Statyczna strona html jest zabiorem plików tekstowych. Nie wymaga ona bazy danych ani serwera z dostępem do php, ponieważ wszystkie dane strony znajdują się w plikach tekstowych. Strona taka składa się z kodu, tekstów i zdjęć. Wszystkie treści wpisuje się bezpośrednio do kodu strony.

Zalety statycznych stron internetowych

● Jedną z najważniejszych zalet statycznych stron HTML jest znacznie większa kontrola nad strukturą plików i linków. Nie ma tu ograniczeń w zaprojektowaniu podstron i ich adresów url. Strony generowane przez skrypt mają z reguły ustaloną strukturę podstron. Na przykład WordPress posiada tak zwane wpisy i strony statyczne i trzeba się do tego ograniczyć. Również strukturę katalogów i podkatalogów można dowolnie zaprojektować i odpowiednio polinkować.

● Prosta statyczna strona będzie się ładować znacznie szybciej niż strona generowana przez skrypt. Dzieje się tak dlatego, że nie ma tu połączeń do bazy danych czy połączeń do wtyczek. Wszystkie dane na stronie są już zawarte w jednym pliku HTML.

● Znacznie łatwiej jest zachować bezpieczeństwo strony w html. W przypadku jakichś usterek, włamania itp, wystarczy stronę skasować i załadować w jej miejsce czystą stronę z komputera. Nie musimy też pamiętać o kopii zapasowej, gdyż zmiany dokonujemy w plikach na komputerze, które są następnie przesyłane na serwer.

● Stronę taką można bardzo łatwo przenieść na inny hosting. Wystarczy przenieść pliki. Jeśli chcemy obejrzeć stronę przed wgraniem jej na serwer, można ją otworzyć na swoim komputerze bez potrzeby instalowania lokalnego serwera. Stronę statyczną w html można też spakować i przesłać mailem.

Wady statycznych stron internetowych

● Jeśli strona posiada wiele podstron, na których powtarza się nagłówek i stopka, stałe elementy trzeba ręcznie skopiować we wszystkich plikach. Modyfikacje strony będą bardzo pracochłonne. Dodanie jednego linku trzeba powtórzyć na wszystkich podstronach. Zmiana, na przykład, numeru telefonu firmy będzie wymagała zmian we wszystkich plikach. Problem ten można obejść przez dodawanie wszędzie tego samego nagłówka lub stopki przy pomocy odwołania php. W tym przypadku będzie trzeba dokonywać zmian tylko w jednym pliku. Jednak wymagany jest w tym przypadku serwer obsługujący php.

● Zmiany na stronie dodaje się bezpośrednio w kodzie html i css. Dlatego też zajmować się tym może tylko osoba obeznana z kodowaniem html/css. Można zakupić wiele szablonów stron html. Jednak ich treść czyli zdjęcia i artykuły musi zmieniać osoba znająca się na kodowaniu html/css.

● Nie istnieją wtyczki czy pluginy do stron html, które wystarczyłoby zainstalować. Jeśli potrzebna jest dodatkowa funkcjonalność do strony, należy ją dodać przy pomocy skryptu. W tym przypadku konieczne będzie zatrudnienie programisty.

Cms strony internetowe generowane dynamicznie przez skrypt Strony tego rodzaju są dynamicznie tworzone przez skrypt, który pobiera treści z bazy danych i wyświetla je na stronie. Istnieje ogromna ilość skryptów, które budują strony od zwykłych stron informacyjnych czy blogowych, przez sklepy internetowe, aż do dużych serwisów portalowych spełniających różne funkcje. Celem takich stron jest wykonywanie wykonywanie różnego rodzaju zadań oraz interakcji z użytkownikami. W zależności od działań użytkownika, strona odpowiada wymaganym działaniem.

Przykładem mogą tu być strony lub wtyczki dodające ogłoszenia lub aukcje. Skrypt samodzielnie dodaje na stronie ogłoszenie dodane przez użytkownika, który wpisuje je do formularza. W przeciwnym razie użytkownik musiałby wysłać swoje ogłoszenie mailem, a pracownik serwisu musiałby je ręcznie dodać w odpowiedniej kategorii. Zrozumiałe jest, że strony CMS oszczędzają czas i nakład pracy.

Strony CMS posiadają panel sterowania, gdzie po zalogowaniu, dokonuje się zmian korzystając z formularza. Strony takie może obsługiwać osoba bez wiedzy informatycznej.

Zalety stron CMS

● Zmianę na stronie wykonuje się w jednym miejscu i skrypt troszczy się aby znalazła się ona wszędzie tam gdzie tego potrzeba.

● Edycji i zmian na stronie może dokonywać osoba, która nie ma wiedzy informatycznej. Aby wpisać tekst i dodać zdjęcia korzysta się ze zwykłego formularza oraz wygodnych edytorów tekstu.

● Istnieją setki wtyczek i pluginów (zarówno darmowych i płatnych), które rozszerzają funkcjonalności popularnych CMSów.

● Wygląd zewnętrzny takiej strony wystarczy zainstalować tak samo jak każdą inną wtyczkę. Czyli zmiana wyglądu strony wymaga tylko paru kliknięć. W praktyce nie jest to takie proste, gdyż nowy motyw trzeba skonfigurować. Niemniej jednak nie trzeba go projektować i budować od nowa, bo w sieci dostępne są tysiące darmowych i płatnych szablonów.

● Zmiany na stronie wykonuje się dużo szybciej i wygodniej i do tego taniej. Modyfikacje treści mogą być wykonane przez pracownika firmy i nie trzeba do tego zatrudniać webdevelopera.

● Aktualizowanie witryny wykonuje się przy pomocy kilku kliknięć. Nowoczesne CMSy są na bieżąco aktualizowane a każda nowa aktualizacja dostępna jest w sieci.

Wady stron CMS

● Strony CMS są tworzone dla dużej liczby standardowych użytkowników. Dlatego posiadają typowe funkcje, które mogą być przydatne dla większości stron. Jeśli dla danej firmy lub osoby potrzebna będzie strona o specyficznych funkcjach, konieczne będzie zatrudnienie programisty, który taki CMS napisze od nowa. W wielu przypadkach można rozszerzyć opcje CMSu przy pomocy wtyczek. Strona w CMS daje i tak dużo więcej możliwości, niż prosta strona statyczna.

● Strona CMS działa znacznie wolniej niż statyczne strony internetowe. Skrypty i kody są ładowane zawsze bez względu na to czy będą wykorzystane na stronie czy nie. Pobieranie treści z bazy danych, ładowanie wtyczek i skryptów wymaga więcej czasu niż ładowanie strony statycznej.

● Teoretycznie zmiany na stronie mogą być dokonywane przez osobę nie znającą się na html czy programowaniu. W praktyce panele administracyjne wielu CMSów są tak skomplikowane, że będzie potrzebne przeszkolenie. Jednak czas wymagany na zapoznanie się z panelem i tak znacznie się zwraca, gdyż zmiany dokonywane są szybciej i bez konieczności wzywania informatyka.

Biorąc pod uwagę wyżej wymienione wady i zalety, w większości przypadków lepszym wyborem będzie strona CMS, jak Joomla czy WordPress. Jest to szczególnie ważne w przypadkach, gdy strona musi automatyzować prace, jak to się dzieje w wypadku sklepów internetowych, serwisów ogłoszeniowych, czy portali. Generalnie CMS jest niezbędny, gdy strona wymaga wielu zmian dokonywanych często.

Jednak w niektórych wypadkach warto powrócić do statycznych stron html. Strony takie sprawdzają się w przypadkach, gdy nie wymagają one prezentowania dużej ilości treści, która jest często zmieniana. Wiele firm rezygnuje ze stron przeładowanych tekstami, na rzecz przejrzystych stron zawierających tylko najważniejsze informacje dla klienta. Chodzi tu o unikanie zmuszania klientów do czytania długich tekstów lecz przedstawianie im tego co najważniejsze w rzucającej się w oczy formie. Służą temu ikonki, które łatwo rzucają się w

oczy i pozwalają szybko znaleźć odpowiedni link czy informacje. Informacje przedstawia się jako hasła, łatwe do odczytania szybko, a nie długi tekst.

Do takich celów doskonale nadają się proste, statyczne strony html. Są to strony wizytówki firmy, które nie są często zmieniane. Statyczna strona html zdaje egzamin w przypadku stron sprzedażowych, stron zapisujących na newsletter, stron promujących jakieś wydarzenie. Często również stron statycznych używa się do budowy portfolio, gdzie prezentowane są tylko najważniejsze informacje, główne projekty, sukcesy, bez zmuszania użytkowników do czytania długich tekstów.

Autorem tekstu jest: Łukasz Wudyka specjalista SEO/SEM właściciel marki YouBoost.

Link building jest ważną częścią pozycjonowania. Kiedyś liczyła się tylko ilość odnośników, jednak po zmianach w algorytmach ważniejsza stała się ich jakość.

Czym jest link? Niczym innym jak odsyłaczem umieszczonym w innym serwisie lub dokumencie. Są różne formy - link może być anchor textem, grafiką albo czystym adresem URL. Kiedyś największy wpływ na pozycję miały anchory - tekst z frazami kluczowymi. Obecnie ich użycie jest dość często karane przez Google ze względu na ich nadużywanie.

Skuteczny i przemyślany link building znacząco wzmocni naszą pozycję.Obecnie zasadniczo wyróżniamy cztery rodzaje linków: wewnętrzne, zewnętrzne, naturalne oraz nienaturalne. Pierwsze odsyłają do tego samego serwisu, drugie natomiast - do strony zewnętrznej. Trzecie to linki “bezinteresowne”, czwarte natomiast to najczęściej spam - spotykany w dużych ilościach  w komentarzach na blogach i stronach.

 

Jak wyszukiwarka widzi link?

Wyszukiwarki używają linków w dwóch celach. Pierwszym jest odkrywanie nowych stron, a drugim - określanie pozycji strony w wynikach wyszukiwania.

Po sprawdzeniu strony przez roboty, Google indeksuje ją. Musi jednak ocenić wartość danej strony względem danych słów kluczowych. Żeby tego dokonać, pod uwagę nie jest brana jedynie treść danej strony, ale też ilość i jakość linków zewnętrznych, wskazujących na tę stronę. Oznacza to, że im więcej dobrych jakościowo linków prowadzi do Twojej strony, tym lepsza Twoja pozycja w wynikach wyszukiwania.

Taka polityka została wprowadzona w Google w późnych latach 90. Wtedy właśnie wynaleziono PageRank. Przez długi czas był to najlepszy sposób na ocenienie wartości strony.

Jednak, jak wiadomo, zawsze znajdzie się sposób, by oszukać wyszukiwarkę. Stąd wzięły się aktualizacje i nowe algorytmy, które miały tępić nieetyczne sposoby, takie jak SWL-e czy farmy linków. Niektóre sposoby nie są złe same w sobie, jednak zostały nagminnie nadużywane, przez co musiały zostać w jakiś sposób ograniczone. Tępienie złego linkowania to jedno z zadań Pingwina.

Wszystkie czynniki, które Google bierze pod uwagę przy określeniu pozycji, nadal zostają tajemnicą. Zauważalna jest jednak ogromna rola, jaką odgrywa skuteczne linkowanie.

 

Warto rozmawiać

Zanim zaczniesz przekopywać internet w poszukiwaniu stron, z którymi można dzielić treść albo użytkowników, od których można pozyskać zawartość, warto poświęcić chwilę na rozmowę z ludźmi z branży - blogerami i administratorami stron. Inne osoby często mają już pewne doświadczenie i pomysły na to, jak zbudować skuteczną strukturę linkowania.

Dostępne są też różne narzędzia ułatwiajcie nam zadanie. Social Crawlytics pomaga określić, które tematy są popularne, a także chętnie udostępniane. Możesz odszukać autorów tych treści i wymienić się z nimi doświadczeniami.

 

Link building musi być przemyślany

Nie ma co się łudzić, rozsyłanie w ciemno identycznych wiadomości z prośbą o wymianę linków jest równie nieeleganckie, co nieskuteczne. Lepiej jest poszukać dostawców wartościowych treści o wysokiej jakości, posiadających rozbudowane portfolio.Oferta jest bardzo zróżnicowana, jednak warto poświęcić chwilę na jej zgłębienie. Opłacalne korzystanie jest z trochę droższych serwisów, które dostarczają wysoką jakość. Dzięki temu możemy mieć pewność skuteczności naszych działań.

Nie można zapominać o dyskusjach z autorami i dostawcami treści, także tymi zaangażowanymi w media społecznościowe. Pomoże to nie tylko ocenić poziom i wartość ich wiedzy, ale możemy też zyskać potężnego sprzymierzeńca.

Warto też postarać się o zdobycie pozycji opiniotwórczego lidera. Wiadomo, że nie zostanie się nim z dnia na dzień - na pozycję trzeba sobie zasłużyć. Jednak można być pewnym, że im większa nasza renoma, tym chętniej linkowane nasze artykuły.

 

Upomnij się o swoje

Posiadasz prawa autorskie do wszystkiego co tworzysz. Dlatego walcz o swoje! Nie pozwalaj innym witrynom na używanie Twoich grafik, wykresów, itp. bez podawania linku do źródła. Takie działania są kradzieżą i szkodliwym zachowaniem. Jeśli dana osoba chce skorzystać z Twojej pracy, nic nie stoi na przeszkodzie, by podlinkować do źródła - w ten sposób oboje zyskujecie.

 

Monitorowanie

W sieci można znaleźć wiele narzędzi, za pomocą których możemy obserwować dwie interesujące nas rzeczy - udostępnienia i wspomnienia.

Monitorowanie udostępnień pomoże namierzyć osoby, które skorzystały z naszych zasobów bez umieszczenia linku zwrotnego. Dobry monitor udostępnień odnajdzie stronę, która użyła naszej zawartości i poda ich liczbę. Nie pozostaje nic innego niż poprosić administratora strony o umieszczenie odpowiedniej informacji o źródle.

Monitorowanie wspomnień służy raczej budowaniu statystyk. Dzięki odpowiednim narzędziom możemy odnaleźć miejsca, w których została wspomniana nasza marka. Możemy ocenić wiarygodność oraz poprawić ich widoczność. Na pewno przyda się też podczas tropienia depozycjonowania poprzez wystawianie negatywnych opinii.

 

A czas płynie…

I razem z nim przemija aktualność treści. Tym samym stają się nieprzydatne. Trzeba wtedy postarać się odbudować utracone zasoby. Co to oznacza? Możemy uaktualnić naszą treść, a następnie dać znać administratorom stron, które nas zalinkowały, że dana treść zawiera nowsze informacje.

 

Zanim zaczniesz

Pamiętaj, że każda kampania musi się zacząć od dobrego contentu. Nikt nie będzie linkował Twojej strony, jeśli nie będzie na niej wartościowej treści - nawet, jeśli go o to poprosisz. Zaplanuj, jak chcesz, żeby wyglądała Twoja strona. Może warto pomyśleć o blogu?

 

Warto też ustalić swoją własną strategię linkowania. Może być ono oparte na treści, gościnnym wpisie na blogu, zagrywce no czyimś ego i wielu, wielu innych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Usiądź i na spokojne pomyśl, jaki sposób będzie najlepszy dla Ciebie.

 

To jak w końcu linkować?

Oto najpopularniejsze metody zdobywania linków.

 

  1. Katalogi. Najlepsze dla firm. Obok linku można podać dane teleadresowe. Najważniejsze jednak, by dany katalog był związany tematycznie z naszą branżą, inaczej możemy dostać karę. Dodając firmę do katalogu zyskujemy od kilku do kilkunastu linków.

  2. Blogi - pierwszą kwestią jest wewnętrzny, branżowy blog oferujący treści, które ktoś może chcieć podlinkować. Walcz o pozycję eksperta, stawka jest wysoka. Druga sprawa to udzielanie się na blogach tematycznych i wplecenie linka w komentarz - choć metoda ta nie zawsze spotyka się z miłym przyjęciem. Zamiast marketingu szeptanego, lepiej “przedstawiać się” linkiem do swojej strony.

  3. Presell pages, tzw. precle. Jest to forma katalogów, do których wrzuca się proste, krótkie teksty z odnośnikami do stron oraz frazami kluczowymi. Warto jednak pamiętać o umiarze, żeby tekst nadal był przyjazny dla użytkownika - zwłaszcza, że algorytmy wyszukiwarek też są dostosowywane pod czytelnika. Mimo wszystko, obecnie, przy dominacji oryginalnego i wysoko jakościowego contentu, precle nie są zbyt często używane.

  4. Fora internetowe. Obserwowanie wypowiedzi internautów to dobra droga nie tylko do zbadania rynku, ale też profesjonalnych odpowiedzi. Oprócz celu marketingowego, jakim jest budowanie wizerunku naszej firmy, w wypowiedzi możemy wplatać odpowiednie linki. Pamiętaj, że nie wszystkie tego typu miejsca mają włączone dodawanie linków. Inną ważną kwestią jest trzymania się zbliżonej tematyki do naszej strony - nie będziemy reklamować kosmetyków na forum o elektronice.

  5. Portale social media. Potęga mediów społecznościowych pomaga zarówno w dotarciu do klienta, jak i w dodawaniu linków. Liczą się zarówno Twoje statusy, jak i treści wrzucane bądź udostępniane przez innych użytkowników. Kluczem do skutecznego linkowania w social media jest posiadanie odpowiednich treści, a także aktywność, która zbliża klienta do marki. Wiele osób ceni bliższy kontakt.

  6. Artykuły sponsorowane.

Pod tym pojęciem mam też na myśli testy produktów. Znajdź blogera, który zajmuje się Twoją branżą, zaproponuj mu współpracę no i… już? Można tak powiedzieć. Część chętnie się zgadza, inni są bardziej sceptyczni. Jeśli masz wątpliwości co do “pisania za kasę”, możesz zaproponować usługę barterową (usługa-usługa albo usługa-produkt) lub wysłać próbki do testów. A co, jeśli się nie spodoba? Jeśli sam wychodzisz z inicjatywą, szanse na negatywne opinie są niewielkie. Bloger raczej przemilczy to, co mu się nie spodobało i skupi się na pozytywach. Jeśli jego opinia będzie nieprawdziwa, zmyślona, i będzie miała tylko na celu zaszkodzenie marce, możesz się odwołać. Jednak, jeśli produkt danej osobie nie odpowiada, zazwyczaj po prostu rezygnuje z recenzji.

  1. Wzajemne linkowanie, polecanie się itp.

Jedna z prostszych metod, zabierająca dużo czasu, ale dająca niezłe rezultaty. Znajdź kogoś, kto mógłby udostępnić Twoją treść, a potem mu to zaproponuj. Proste, prawda? No nie do końca - bądź gotowy na odmowę albo wygórowane wymagania. Jednak często nie tak trudno znaleźć kogoś, z kim można sobie nawzajem pomóc.

  1. Infografiki

Współcześnie internet zdominowały obrazki. Infografiki, które prezentują dane lub proces w jasny, przejrzysty i ciekawy sposób, chętnie są używane ponownie albo wręcz podkradane. Jednak, jak już wspominaliśmy, istnieją narzędzia, które wytropią Twoje grafiki bez odpowiedniego linkowania. Wystarczy wtedy poprosić o dodanie źródła.

 

Jako metodę budowania linków często można spotkać też Systemy Wymiany Linków, czyli SWL, ale są one niezgodne z wytycznymi Google. Często wiąże się to z kupowaniem na nich linków, masową ich wymianą oraz spamowaniem.

 

Jak dobry link building wpływa na mój biznes?

Jak już wspomnieliśmy, dobre linkowanie oznacza dobrą ocenę od wyszukiwarki. Jednak pozycja to nie jedyne, co zdobywa się skutecznym link buildingiem.

  1. Wzajemne relacje

Często w linkowanie angażuje się innych blogerów czy administratorów stron. To powoduje utworzenie się relacji, które mogą nam pomóc w wielu dziedzinach. Przede wszystkim, dobre kontakty wzmacniają częstotliwość linkowania. Trzeba pamiętać, że w biznesie, każda współpraca może przynieść naprawdę spore zyski. Dodatkowo, nie sposób ocenić zaufania, które się w ten sposób buduje.

  1. Wzrost ruchu na stronie

Linkowanie wzmacnia ruch na Twojej stronie - co do tego nie ma wątpliwości. Odnośniki umieszczone w chętnie odwiedzanym serwisie przyciągną internautów. A czy jest coś cenniejszego od potencjalnych klientów? Poza tym, polecenie przez opiniotwórczego blogera wzmacnia zaufanie do naszej marki.

  1. Budowanie marki

Od poznania marki od dobrego polecającego po informacje o produktach i usługach, których może akurat szuka klient - z dobrego linkowania można zyskać naprawdę wiele dla budowania swojej pozycji nie tylko w wynikach wyszukiwania.

 

Dobry link building pomaga zbudować skuteczną pozycję w wynikach wyszukiwania. Należy pamiętać, żeby wszystkie linki miały atrybut dofollow. Dzięki niemu zostaną zaindeksowane przez roboty Google. Równie ważna jest jakość linków. Trzeba mieć na uwadze, że współczesne pozycjonowanie opiera się na content marketingu, dlatego linki także powinny być naturalne, niewymuszone i przyjazne czytelnikowi. Zwłaszcza, że internauci chętnie sami linkują do wysokiej jakości treści.

Autorem tekstu jest Łukasz Wudyka specjalista SEO/SEM właściciel marki Youboost.​

 

 

Mniejsze przedsiębiorstwa nie mają możliwości inwestowania przysłowiowych i dosłownych milionów w marketing i PR. Korporacje, które na to stać odnoszą niemały sukces, podczas gdy mniejsze firmy stoją w miejscu lub zdobywają tylko lokalne rynki bez możliwości pójścia dalej. Jest jednak kilka, darmowych, narzędzi, które ułatwią codzienną pracę PR-owca.

Zazwyczaj komuś, kto nie wie czym zajmuje się PR-owiec wydaje się, że to lekko, łatwa i przyjemna praca od 8 do 16. Nic mylnego, dobry specjalista public relations robi wszystko, dosłownie, i to 36 godzin w 24 godzinnym dniu. Musi umiejętnie posługiwać się narzędziami, oraz znać się na trendach i poświęcać dostatecznie dużo czasu na ewolucję swoich umiejętności, ponieważ świat zmienia się z minuty na minutę, a wraz z nim cały rynek biznesu. W tej branży nie można pozwolić sobie na stanie w miejscu, grozi to katastrofą i wyrzuceniem poza orbitę. Nie ma jednak co wpadać w panikę, w dzisiejszych czasach PR-owiec ma dostęp do całej gamy narzędzi, które przyspieszą i ułatwią mu życie.

Im więcej wiesz tym lepiej

W dzisiejszych czasach specjalista PR wiedzieć musi wszystko, o co go zapytają. Nie ma możliwości, żeby czegoś nie wiedział, ponieważ grozi to upadkiem wiary w danego człowieka. Obecnie do zadań PR-owca należy wysyłanie informacji prasowych i budowanie relacji z dziennikarzami. Proszę się nie dziwić tej relacji, ponieważ specjalista do spraw komunikacji to nie jest dziennikarz, ani odwrotnie. Przyjęło się, że wrzucać te dwa różne zawody do jednego worka, co jest absolutnie karygodnie, ponieważ te dwie specjalności mogą się uzupełniać, ale na pewno się nie pokrywają. Wracając jednak do sedna sprawy, PR-owiec zajmuje się także organizacją eventów, pozycjonowaniem, tworzeniem newsletterów, robieniem zdjęć, a czasami nawet grafiką. Zakres działań profesjonalisty jest szeroki. Zatrudniony człowiek od public relations buduje relacje w mediach społecznościowych i kreuje wizerunek firmy i jej komunikację ze społeczeństwem. Nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o komunikację między firmą a klientem, ale również między firmą, a jej pracownikami. W ramach pracy PR-owiec usprawnia także wewnętrzne porozumienie i przepływ informacji między działami. Aby nie było za lekko, na sam koniec PR-owiec musi być gotowy na każdy kryzys, ponieważ kto, jak nie on zareaguje z zimnym spokojem i okiełzna szalejące problemy?

Czym się zajmujesz?

Tak, jak wspomniano wyżej specjalista public relations znać się musi na wszystkim, a jeszcze więcej robić. Praca jego nie ogranicza się na pisaniu i wysyłaniu informacji prasowych, jak się może niektórym wydawać. Lekkie piórko, które często pojawia się w wymaganiach na pracę PR-owca to nie wszystko, dobry specjalista musi umieć obsługiwać, chociaż jeden, program graficzny i znać zasady SEO. Wspomniane w poprzednim zdaniu pojęcie, musi być znane w dziale PR, zresztą nie tylko ono. Skrótów i pojęć związanych z public relations jest bardzo dużo, a zawodowiec musi się sprawnie w nich poruszać. Możecie sobie zadawać teraz pytanie, to czym w zasadzie zajmuje taki człowiek, przecież nie może być chodzącą orkiestrą? Owszem może i najczęściej jest. Poza tym dobry PR-owiec powinien cały czas się edukować i serwować sobie codzienną wiedzę informacji, zarówno branżowych, jak i politycznych, społecznych i kulturowych. Aby się w tym wszystkim nie pogubić dostępne są różnego rodzaju programy i aplikacje, które ułatwiają życie zapracowanemu PR-owcowi.

  1. Resizer

Narzędzie Google Design powinno być wielofunkcyjne i dostępne zarówno na komputerze, tablecie oraz telefonie z funkcją smart, dlatego ważne jest, aby przed rozpoczęciem pracy z resizerem sprawdzić czy sprzęt spełnia wymagania. Strony responsywne sprawdzać można za pomocą tradycyjnej przeglądarki.

  1. Pocket

Pierwszy krokiem korzystania z narzędzia jest zbieranie pomysłów i inspiracji. Aplikacja ta to codzienne życie PR-owca, bez której, po pewnym czasie, nie da się żyć. Służy ona do przechowywania różnych stron, adresów internetowych. Chodzi o to, żeby zapisać adres URL wraz z jego zawartością, po to żeby móc w dogodnym czasie do niej wrócić. Pocket pomaga nie zgubić w odmętach przeglądarki i natłoku stron ważnych i ciekawych informacji branżowych oraz osobistych. Wszystko co Cię zainteresowało i uważasz za słuszne, aby pokazać treść artykułu koledze czy wspólnikowi, klikasz w aplikację i gotowe. Dodatkowo każdy adres można otagować odpowiednim napisem, dzięki czemu łatwiej poruszać się między linkami różnej treści.

  1. Mesh

Był już pomysł i inspiracja teraz przyszedł czas na realizację. Przy zakładaniu firmy liczy się unikatowy pomysł na biznes, ale ważna jest też wyjątkowa nazwa. Aplikacja mesh  na podstawie słów kluczy pomaga wymyśleć jedyną w swoim rodzaju nazwę. Największym rozczarowaniem jest kiedy wpadniemy na pomysł i wydaje się on wspaniały, a domena jest już zajęta. Wszystko się wali, ale z pomocą przychodzi mesh, który poda nam, jak na dłoni nazwę naszej nowej firmy.

  1. Hipster Logo Generator

Kiedy jest już nazwa potrzebne jest logo. Jego profesjonalne wykonanie nie kosztuje tanio, a początkującej firmy często nie stać na wydatek kilku tysięcy. Tutaj kluczową role odgrywa narzędzie PR, które w krótkim czasie pomoże zaprojektować logo. Samodzielnie wykonane logo firmy to brzmi dumnie. Aplikacja jest całkowicie darmo, a wykonanie logo trwać może nawet 30 sekund. Daje to zarówno zaoszczędzony czas i pieniądze.

  1. Strikingly

Nazwa narzędzia public relations dość trudna do zapamiętania, ale nie warto się zrażać. Narzędzie to pomoże stworzyć stronę firmy. Ten znakomity serwis powstał z myślą o osobach, które o programowaniu nie mają pojęcia, a chcą samodzielnie i bez większych trudności przygotować własną stronę, wizytówkę lub portfolio. Do wykonania strony wystarczy mieć uzupełniony profil na Facebooku i gotowe. Po autoryzacji mamy gotowy projekt.

  1. SumoMe

Jeśli mamy już gotową stronę warto teraz pomyśleć o ruchu i stworzyć swoją listę e-maili. Aplikacja ta to narzędzie, a raczej podręczny zestaw służący do zwiększania ruchu na stronie. Dostęp do niej jest całkowicie darmowy i działa na każdej stronie oraz blogu.

  1. Ad-vise

Teraz czas skupić się na promocji firmy. Najlepszym źródłem promocji są media społecznościowe, nic tak nie podnosi popularności firmy, jak Facebook, Twitter czy Instagram. Przygodę tę zacząć trzeba od przygotowania wpisów. Już tutaj zaczyna się problem, jak długi powinien być post i, jaką grafikę wstawić. Narzędzie ad-vise sprawnie sprawdzi rozmiar grafik w najbardziej popularnych serwisach social-media. Autorzy aplikacji zastrzegają się, że informacje te są na bieżąco aktualizowane.

  1. HootSuite

Jest to najbardziej znane narzędzie do zarządzania mediami społecznościowymi. Nie ma chyba PR-owca, który nie znałby tej nazwy. Jest to jedna z bardziej rozbudowanych aplikacji, trzeba poświęcić dłuższą chwilę, aby poznać jej działanie. Pozwala ona zaplanować posty na Facebooku i Twitterze. Po utworzeniu wpisu można wybrać, kiedy chcemy go opublikować. Planowanie postów to bardzo przydatna funkcja dzięki, której można zaoszczędzić dużo czasu.

  1. Minet.io

Działania promocyjne dla nowo powstałej firmy, ale również dla te, która istnieje na rynku już dłuższy czas są bardzo ważne. Bez nich rynek może zapomnieć o danej firmie. Dzięki minter.io prowadzić można skuteczne działania promocyjne na Instagramie. Sprawdzić tam można źródło zaangażowania fallowersów oraz ich płeć, kraj pochodzenia, a nawet miasto. Narzędzie to umożliwia poznanie najlepszych pozyskanych obserwatorów, najlepszego czasu publikacji oraz tagów. Oczywiście to wszystko za darmo.

  1. Trello

Na sam koniec warto zostawić perełkę, którą jest narzędzie Trello. Pomaga ono w organizacji pracy i kampanii promocyjnych. Jest to coś w rodzaju rozbudowanej wirtualnej tablicy, na której przyklejać można listę zadań. Pod każdą z nich dodawać można karty, w których piszemy o zadaniach i tworzymy kolejkę oraz dopisujemy użytkowników. Narzędzie to jest proste w obsłudze i wyglądzie. Wyznaczone zadania można okrasić komentarzem lub odpowiednią etykietą. Trello połączone jest z plikami naszego komputera.

Darmowe aplikacje, narzędzia pomagają i ułatwiają życie niejednemu PR-owcowi. Przydatne są przy organizacji codziennego życia zabieganych specjalistów, którzy nie wiedzą w co włożyć ręce. Narzędzia te doskonale sprawdzą się także dla amatorów w tej dziedzinie, którzy chcą zainwestować swój czas w stronę Internetową, jej promocję oraz ruch i unikatowych odbiorców. Wszystkie narzędzia stworzono dla przyjemności użytkowników.

Autorem tekstu jest: Łukasz Wudyka specjalista SEO/SEM właściciel marki YouBoost 

Na pewno pamiętacie kultowe postacie z amerykańskiego serialu „The Muppet Show” – Żaba Kermit, Świnka Piggy oraz multum innych śmiesznych stworów. Ich twórca, Jim Henson, stworzył jeszcze „Ulicę Sezamkową” dla dzieci oraz zabawne podziemne stworki „Fraglesy”. Kukiełki Hensona osiągnęły apogeum popularności w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Niestety, najnowsze próby odgrzania przysłowiowego kotleta w ostatniej odsłonie futrzaków nie przyniosły oczekiwanych rezultatów – serial został zdjęty po pierwszym sezonie. Na szczęście, twórczość mistrza doczekała się naśladowców rodem z Polski.

 

Alex Stępień rozpoczął przygodę z kukiełkami w 2007 roku. Najpierw powstał kultowy hit

„Hardkorowe Pierogi” – niedługo potem produkcją zainteresowała się amerykańska stacja Comedy Central. W drodze współpracy powstał serial „Kookły”. Minęło parę lat, i Alex znów bierze się za bary z wyzwaniem, jakim jest wyprodukowanie autorskiego contentu. „Początkowo chciałem stworzyć serial w stylu „South Park”, jednak powstały już polskie klony w postaci „Włatców Móch” i „Blok Ekipy”. Chciałbym stworzyć produkcję trochę bardziej wyrafinowaną pod względem dowcipu, are również wizualnie. Ponadto muzyka, piosenki i parodie będą stanowić ważne elementy. Aktualnie jesteśmy w fazie pre-pre developmentu – nasza postać nabiera kształtów, piszemy scenariusze, testujemy „co ssie a co zasysa”. Sparzyłem się parę razy na produkcji materiałów video, więc podchodzę do tematu dość ostrożnie. Na razie skupiam się na pisaniu scenariuszy, choć powstały już pierwsze materiały: skecz „Kuchenne Wpierdolucje” i szereg animowanych memów.” powiedział nam autor.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak czasochłonne są tego typu produkcje. Sam proces wyprodukowania lalki trwał najpierw parę tygodni. Na początku MC Kiełbasa powstał w kolorze zgniłej parówki i miał wąsik „alfonsa”. Po poprawkach nabrał kolorytu, a teraz, w swojej ostatecznej formie jest jeszcze bardziej brązowy. Do produkcji pierwszego klipu promującego serial będą potrzebne wysokie nakłady finansowe na biżuterię, futra i inne elementy kostiumów.

„Prawdziwym wyzwaniem będzie napędzenie „organicznego” ruchu. Jestem przekonany, że ten typ humoru i sama postać znajdzie fanów. Uznałem, że najlepszym sposobem będzie stworzenie piosenki – popularność poprzedniego projektu „Kookły” zaczęła się właśnie od zabawnej piosenki. Tym niemniej, na pewno pomoże dobra strategia – doradzają mi liczni eksperci w tym Radosław Kaczmarek z Melting Pot, Łukasz Wudyka z youboost.eu. „Prowadziłem też rozmowy z większymi podmiotami zajmującymi się promocja youtuberów, ale próg wejścia był dla mnie zaporowy – nie zgodzę się na oddanie 40% zysków z reklam na YouTube, choć póki co to oczywiście tylko mrzoni. ” mówi A. Stępień.

Za granicą „Muppety” wciąż żyją własnym życiem i mają licznych fanów. Ostatnio powstał film nawet kolejny film pełnometrażowy. Niestety, próba tchnięcia nowego życia w postacie w formacie serialowym skończyła się fiaskiem – powodem było porzucenie korzeni produkcji, czyli piosenek i głupich dowcipów, powiedzmy sobie szczerze – sucharów i dziecinnych skeczy, na rzecz problemów dla dorosłych – rozwody, rachunki, problemy z przełożonymi w pracy, etc. Niestety, była to nietrafiona decyzja. Powstają również różne formaty oparte na lalkach z kultowym „lookiem” lalek Hensona, ale nie wszystkie utrzymują się na długo. Kukiełko często pojawiają się w programach TV typu „talent show”.

„MC Kiełbasa ” będzie łączyć najlepsze tradycje dzieł Hensona ze Słowiańskim sznytem i puszczeniem oczka do widza. Na pewno nie będzie wulgaryzmów, aluzji do alkoholu i narkotyków. Mierzi mnie, gdy widzę nawiązania do tej tematyki w produkcjach dla grupy docelowej 14+. To ma być rodzinna rozrywka. Wiem, że dla wielu wyzwaniem jest napisanie śmiesznego materiału bez klnięcia, dowcipów o gejach, wódzie i trawce – ale ja sobie stawiam wysoko poprzeczkę. W konsekwencji pisanie scenariuszy idzie niestety dość mozolnie. Rozważam aktualnie złożenie projektu do dofinansowania w koprodukcji TVP i PISF” mówi Alex Stępień.

Czas pokaże jak potoczą się losy kiełbasianego bohatera. Na razie wiadomo, że w planach jest seria 10 webisodów na koniec wakacji puszczanych w odstępach cotygodniowych oraz teledysk. Serial ma powstać bazowo po angielsku by była szansa sprzedać go takim nadawcom jak Adult Swim czy Viacom.

youboost logo
Poznaj nas. Zaprzyjaźnij się z nami. Wykreuj przy naszej pomocy swój własny sukces.
ZOBACZ NASZĄ OFERTĘ
KONTAKT
796 167 527
info@youboost.pl
ZOBACZ NASZE PROFILE
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA